KAZIMIERZ LANKOSZ (1891 - 1954)

 

Wspomnienie o wielce zasłużonym nauczycielu i kierowniku Szkoły Powszechnej w Hałcnowie Kazimierzu Lankoszu rozpoczniemy od tego, że wspaniale grał on na skrzypcach. Tak wspomina to wuj autora, Józef Jędrzejko: „Pamiętam jak w roku 1939 i po II wojnie światowej, cała młodzież szkolna przygotowywała chóralny śpiew na Wielkanoc. Wraz z kierownikiem Lankoszem i jego rodziną, braliśmy udział w uroczystej Mszy Świętej, Wielkanocnej w kościele p.w. NMP. W czasie podniosłej Mszy, sprawowanej przez ks. proboszcza Pawła Skibę, nasz kierownik brał skrzypce, a my wraz z nim śpiewaliśmy, zapomnianą już dzisiaj pieśń: „Stała Matka Boleściwa obok krzyża ledwo żywa, gdy na krzyżu wisiał, Syn”, dalej powtarzaliśmy po łacinie „Stabat Mater dolorosa”. Śpiewaliśmy chyba z pięć zwrotek z tym łacińskim fragmentem. W kościele panowała idealna cisza, a dźwięk skrzypiec mam jeszcze do dzisiaj w uszach. Już nigdy nic takiego nie przeżyłem”.

Tyle wspomnień Wuja, trzeba dodać, że Państwo Lankoszowie byli czcicielami Matki Boskiej Bolesnej. Nauczyli młodzież tej pięknej pieśni, pochodzącej z XIII wieku, a opiewającej cierpienia Matki, stojącej pod Krzyżem. Najpiękniejszą i najbardziej przejmującą melodię skomponował polski kompozytor i pedagog Karol Szymanowski. „Stabat Mater” Szymanowskiego nazywane bywa „chłopskim requiem”. W tym arcydziele widać całą ludową religijność, którą odnajdziemy również w wielu Hałcnowskich, przydrożnych kapliczkach. Już na podstawie tego widać, w jaki sposób Lankoszowie kształtowali świadomość przyszłych Obywateli Hałcnowa.

 

Korzenie, lata młodości, I wojna światowa i później

Korzenie rodziny Lankoszów tkwią w ziemi Kęckiej. Na Portalu „Miasta w dokumencie archiwalnym” zapisano: „Powstała w 1867 roku, z połączenia dwóch manufaktur, fabryka Franciszka i Edwarda Zajączek i Karola Lankosz, zatrudniająca początkowo 35 pracowników i produkująca prawie wyłącznie tzw. sukna klasztorne, a w późniejszym czasie sukno dla wojska i na mundury kolejarskie. W 1939 r. zatrudniała ona 200 osób”. Wiemy, że wśród nauczycieli, którzy uczyli w konspiracji, w czasie okupacji, była Hildegarda Lankosz. Do dzisiaj żyją Lankoszowie i ich potomkowie w Kętach, gdzie w dniu 9 lutego 1891 r. urodził się również nasz bohater. Jego ojcem był Jan Lankosz, organista w kościele parafialnym w Kętach, zaś matka to Teresa Michalska.

Szkołę powszechną Kazimierz Lankosz kończył w Kętach, później uczył się w Seminarium Nauczycielskim w Krakowie. Tam poznał przyszłą żonę Janinę Buczyńską (ur.1.01.1891 r. + 22.01.1965r). Ojciec Janiny był drukarzem w Krakowie, zaś Janina była najstarszą z siedmiorga dzieci. Małżonkowie podejmują pracę w szkole w Rybarzowicach, gdzie w 1914 r. urodziła się ich najstarsza córka Kazimiera, Walentyna. Po wybuchu I wojny światowej nasz bohater służył w wojsku austriackim, na froncie włoskim. Wracając z wojny przywiózł ze sobą kolekcję motyli, która później wisiała w gablocie, w kancelarii szkolnej w Hałcnowie.

Po powrocie z wojny Kazimierz z żoną Janiną uczą w Bestwinie. W czasie wojny Lankosz nabawił się wrzodów żołądka, co skończyło się operacją w latach 20-tych, po której wrócił do pełnego zdrowia. W roku 1919 lub 1920 Lankoszowie przejmują kierownictwo szkoły w Janowicach, gdzie pan Kazimierz sprawuje funkcję kierownika do wakacji 1930 r.

Skąd Lankosz w Hałcnowie?

Przed I wojną światową w Hałcnowie obok Szkoły z językiem niemieckim, powstała w roku 1911, dzięki inicjatywie środowiska polskiego i Koła Towarzystwa Szkół Ludowych w Krakowie, nowa szkoła z językiem polskim (zwana Szkołą Polską). W II Rzeczpospolitej Hałcnów był gminą z naczelnikiem, w powiecie bialskim. Z końcem lat 20-tych w Hałcnowie były dwie szkoły: starsza z j. niemieckim i nowsza z j. polskim jako 4-ro klasowa z czterema nauczycielami. Po kierowniku Robercie Kolarczyku, od nowego roku szkolnego 1928/29 szkołą kieruje Jan Kanty Nycz.

Z końcem sierpnia 1930 r. ze Szkoły Ludowej trzy klasowej z Janowic, do Hałcnowa zostaje przeniesiony pan Kazimierz Lankosz. Przejmuje szkołę z dniem 1 września 1930 r. przy wsparciu aktywnego ks. proboszcza Witta Brzyckiego. Potwierdza to zapis w protokole z konferencji Grona nauczycielskiego z dnia 11.09.1930 r. Nowy kierownik przeprowadził się z rodziną: z żoną Janiną i trójką dzieci. Warto odnotować, że Pani Janina Lankoszowa, z Buczyńskich była również nauczycielem i podjęła się ponadto prowadzenia Szkolnej Kasy Stefczyka, w szkole utworzono sklepik. W tymże roku szkoła miała klasy I-V, zaś z końcem listopada 1930 r. uroczyście obchodzono 100-lecie Powstania Listopadowego. Nowy kierownik dokonał oceny poziomu kształcenia, m. in. w protokole z konferencji w dniu 6.12.1930 r. stwierdził: „nauka rachunków idzie bardzo słabo” i dalej postawił zadanie nauki rachunków jako 1-szo planowe. Na koniec roku szkolnego 1930/31 w szkole uczyło się 122 uczniów, z czego 18- stu w klasyfikacji uzyskało stopień bardzo dobry. W nowym roku 1931/32 zapisano aż 270 uczniów i utworzono klasę V-tą. Już w roku szkolnym 1932/33 funkcjonowały połączone klasy VI i VII. Równolegle funkcjonowała „stara” szkoła z j. niemieckim, w której liczba uczniów ulegała zmniejszeniu. W protokole z konferencji Rady Pedagogicznej z dnia 6 lutego 1933 r. jest mowa o jednej szkole z oznaczeniem I - z j. polskim i II - z j. niemieckim, której kierownikiem był Kazimierz Lankosz. Stan uczniów na dzień 15.09.1932 r. wynosił: 248 uczniów z j. polskim oraz 232 uczniów z j. niemieckim.

Mama autora, Zofia z Jędrzejków kończy klasę VI w czerwcu 1935 r. i jak autor pamięta z jej wspomnień, zawsze bardzo ciepło wspominała kierownika Lankosza. Jego staraniem do piętrowego obiektu z 4-ma klasami i mieszkaniem kierownika, w roku 1937-38 dobudowano naroże szkoły. W sumie szkoła miała już 5 sal lekcyjnych, obszerną kuchnię na parterze i mieszkanie. A co najważniejsze, szkoła miała 8-miu dyplomowanych nauczycieli. Od wakacji 1938 r. masowo przybywało dzieci do „polskiej szkoły”.

Wybuch II wojny i okupacja

W niedzielę 3 września 1939 r. o godz. 13.00, wkroczyły do centrum Hałcnowa wojska 17-tego korpusu III Rzeszy, którego dowódcą był gen. Werner Kienitz . W skład korpusu wchodziła m. in. 45-ta Dywizja Piechoty pod dowództwem gen. Friedrich Materny, której oddziały wkroczyły do Hałcnowa. Na rozkaz władz polskich nauczycielstwo opuszcza szkołę, zaś Lankosz z rodziną udaje się przez Kraków, w rejon Lwowski. Szkołę przejmują władze niemieckie. Region Lwowski już 22.09.1939 r. zajmują wojska Armii Czerwonej, a później wojska niemieckie od 29.06.1941r. Sytuacja Lankoszów w rejonie Lwowa staje się coraz bardziej niebezpieczna, dlatego też stopniowo zaczęli przedzierać się do Krakowa.

Powrót do Hałcnowa w 1945 r.

Zniszczony Hałcnów został wyzwolony. Generał Kirił Moskaleńko dowódca 38 Armii wspominał: „9 lutego 1945 roku 574 pułk piechoty wdarł się do północno - zachodnich przedmieści miasta”. Ostatecznie w sobotę, 10 lutego, 574 pułk dywizji piechoty, pod dowództwem Korolewa z wspomnianej 121 dywizji, sforsował rzekę Białą w Komorowicach, opanował Hałcnów i wdarł się do miasta. Przypomnę, że przez wiele lat obecna ulica Wyzwolenia, dla upamiętnienia tego wydarzenia, nosiła nazwę ulicy 10-lutego. Walki o Hałcnów trwały w okresie 29.01 - 10.02.1945 r. Hałcnów jako wieś znalazł się w gminie (zbiorowej) Biała-Wieś. Kazimierz Lankosz już 18 lutego 1945 r. wraz Janem Pudełko z Hałcnowa, wraca piechotą do Hałcnowa, gdzie zastaje rozbitą i zniszczoną szkołę. Cały dorobek jego życia przepadł. Początkowo w szkole polskiej mieścił się wojskowy szpital. Po jego likwidacji w dniach 28-29.02.1945 r. kierownik dokonuje zapisów do szkoły. Już 20 marca Lankosz z czterema nauczycielami rozpoczyna naukę. Czytelniku, te fakty świadczą o wyjątkowych zdolnościach organizacyjnych Lankosza!

W międzyczasie wraca jego rodzina z Krakowa, lecz bez syna Adama. Rok szkolny 1945/46 rozpoczęło aż 415 uczniów. Autor tego wspomnienia w dniu 1.09.1948 r. uczestniczył w uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego 1948/49, zaś od czwartku 2.09.1948 r. przekroczył próg „starej” szkoły tzw. niemieckiej, położonej obok cmentarza (obecnie w budynku znajduje się Przedszkole nr 43 przy ul. Wyzwolenia 319). Kierownik Lankosz miał rower, co było „czymś”, którym zwykle w niedzielę, odwiedzał rodziny gorzej uczących się uczniów. Taki był kierownik szkoły w Hałcnowie. Od roku 1952/54 autor uczęszczał do klasy V a, która mieściła się na parterze tzw. nowej szkoły (budynek nr 285, obecnie ul. Wyzwolenia 343), naszym wychowawcą był kierownik Lankosz. Uczył autora geografii i prac ręcznych (m.in. prac w ogrodzie szkolnym, np. szczepienia drzew owocowych). Bez naszego kierownika Lankosza nie byłoby przedstawień teatralnych, jasełek w Domu Ludowym, chóru kościelnego i wielu innych rzeczy. Pamiętam, jak razem z naszym kierownikiem, na Dzień Lasu (14.05.1952 r.), w Janowicach zasadziliśmy około 40 tysięcy sadzonek jodły i sosny. Na każdym kroku nasz wychowawca i kierownik był ojcem, nauczycielem i opiekunem.

Słowo o rodzinie

Lankoszowie Kazimierz i Janina dochowali się trójki dzieci. Najstarszą była Kazimiera, Walentyna, po mężu Russer, urodziła się 13.10.1914 r. w Rybarzowicach. Była mgr wychowania fizycznego, ukończyła Uniwersytet Jagielloński, a także harcerką i nauczycielką WF w krakowskich liceach i średnich szkołach medycznych. Zmarła 30.04.2009 r. Kazimiera miała troje synów: Aleksander (Leszek), Tadeusz i Kazimierz.

Starszy syn Jan, urodził się 2.06.1917 r. w Rybarzowicach, ukończył Liceum w Bielsku. W 1936 r. rozpoczął studia, które kontynuował na kompletach w czasie okupacji, łącząc je z pracą na Pogotowiu i prowadząc kursy dla sanitariuszy AK, ostatecznie ukończył studia medyczne po wojnie, w 1947 r. W roku 1943 ożenił się z Ireną Adamczyk, pochodząca z Bielska. Przez 2 lata był lekarzem w wojsku i stacjonował w jednostce nad Bugiem. Następnie podjął pracę w Klinice Chorób Wewnętrznych, gdzie pracował, doktoryzował się i obronił pracę habilitacyjną w roku 1966. Po habilitacji objął Kierownictwo Klinki, którą kierował do dnia nagłej śmierci 23 grudnia 1981 roku. Małżonkowie Jan i Irena z Adamczyków mieli troje dzieci:

- najstarszy syn Jana to Adam nosi imię na pamiątkę zamordowanego przez Niemców brata ojca. Jest architektem, ma dwóch synów;

- córka Janina, która kontynuowała medyczne zainteresowania ojca. Aktualnie jest Ordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym. Janina jest doktorem nauk medycznych. Jej syn Jan Paweł (ur. w 1984) kontynuuje medyczną tradycję rodzinną w 4 pokoleniu – aktualnie odbywa staż po studiach.

- najmłodsza córka Jana - Lidia jest chemikiem, mieszka od 1984 r. w Norwegii. Ma dwie córki: Kaję i Maję.

Najmłodszym synem Kazimierza był Adam Lankosz, urodził się w Janowicach 21.10.1920 r. W Szkole w Hałcnowie, uczył się od klasy IV-tej. Uczęszczał od 1.09.1930 r. do Gimnazjum Polskiego im. Józefa Piłsudskiego w Bielsku (obecnie L.O. im. M. Kopernika przy ul. Listopadowej 70) i należał do Pierwszej Drużyny Harcerzy im. Tadeusza Kościuszki, prowadząc przez kilka lat zastęp, został przybocznym w stopniu harcerza orlego. Był uczestnikiem jubileuszowego harcerskiego obozu zlotowego w Spale w dniach 10-25.07.1935r. W inauguracji Zlotu uczestniczył prezydent RP prof. Ignacy Mościcki - protektor Związku Harcerstwa Polskiego. Adama pamiętają starsi Hałcnowianie. Początkiem września 1939 r. Adam z rodziną opuszcza Hałcnów i udaje się w rejon Lwowa. Wraca spod Lwowa, w połowie 1940 do Krakowa. Nawiązał kontakt ze Związkiem Walki Zbrojnej „Armii Krajowej”, współpracował z Szarymi Szeregami. Znając dobrze terenoznawstwo został wykładowcą w Szkole Podchorążych. Aresztowany i osadzony w więzieniu na Montelupich, w Krakowie w listopadzie 1943. Rozstrzelano go z początkiem 1944 r. w okolicach Krakowa.

Lankosz opuszcza „na zawsze” Hałcnów

W marcu 1954 r. nasz kierownik zachorował, był w Szpitalu w Białej (obecnie ul. Wyzwolenia 18). Autor dobrze pamięta pogrzeb naszego kierownika Kazimierza Lankosza (zmarł 18 marca 1954 r.). Cała młodzież szkolna i nie tylko, pieszo, szła ze swym „super” kierownikiem w kondukcie ze szpitala w Białej, drogą szutrową (nie było asfaltu ani bruku) do Hałcnowskiego kościoła. Pamiętam, że nawet wśród chłopców, moich kolegów, była powaga i zaduma. Nikt się nie skarżył na taką długą drogę. Żegnaliśmy swego wychowawcę. Była to manifestacja. Kondukt żałobny i ceremonię pogrzebową prowadził nieodżałowany ks. proboszcz Paweł Skiba. Ksiądz Skiba, Jan Górka i Lankosz byli przyjaciółmi i umiejętnie kierowali społecznością Hałcnowską ku pożytkowi naszej małej Ojczyzny. Pamiętam Lankosza jak dziś. Zgodnie z Jego życzeniem zwłoki przetransportowano do Krakowa, gdzie spoczął na Cmentarzu Rakowickim.

Słowo od autora

Niechaj to wspomnienie, w 120-tą rocznicę urodzin wybitnego pedagoga i Hałcnowianina, będzie podziękowaniem za trud włożony w życie Hałcnowa. Wielu żyjący Hałcnowian pamięta tego niekonwencjonalnego nauczyciela, człowieka renesansu.

Szanowny Czytelniku, jeśli będziesz w Krakowie, to odwiedzić Cmentarz Rakowicki. Wchodząc od ul. Rakowieckiej, za kaplicą, w części starej cmentarza, podejdź alejką, ukośnie w lewo, do sektora "N". Tam znajdziesz miejsce wiecznego spoczynku Zasłużonego Kazimierza Lankosza i jego żony Janiny. Pokłoń się przed nimi !!!.

Szanowny Czytelniku, autorowi udało opracować niniejszą publikację dzięki pomocy wnuków Kazimierza Lankosza: Pani dr n .med. Janiny Lankosz -Lauterbach z Krakowa i najstarszego wnuka, prof. chemii Aleksandra (Leszka) Russer z Master University w Ontario, Kanada, a także życzliwości pani mgr Jolanty Fajkis - dyr. Szkoły Podstawowej nr 28, która udostępniła kronikę szkolną po roku 1945. Autor skorzystał ze swych wspomnień, a także z informacji z własnej bazy danych o historii Hałcnowa i miasta Bielska-Białej.

 

Władysław Mirota