Przed 10-cioma lat Ksiądz prałat Stanisław Morawa podjął próbę organizacji chóru. Wszystko byłoby dobrze, było kilku chętnych chórzystów, lecz kto fachowo poprowadzi chór?. Ksiądz Morawa od słowa, do słowa, znalazł pana Józefa NIKLA. Pan Nikiel podjął się dyrygentury chórem od października 1999 r. Pierwszy występ chóru miał miejsce 15.01.2000 r. na spotkaniu opłatkowym w Szkole nr 28 w Hałcnowie. Rocznica 10-lecia Chóru Parafialnego JUBILEUM skłania do przypomnienia postaci pierwszego dyrygenta.

 

Józef Nikiel urodził się 23.02.1937 r.  w Kozach. Jego rodzice Marcin i Waleria z Biesików pochodzili z Pisarzowic. Ojciec pracował w ówczesnej Fabryce Maszyn i Odlewni Żeliwa Josephy w Bielsku. Józef był najstarszym z spośród 8-mio osobowego rodzeństwa. Szkołę powszechną skończył w Kozach. W domu żyło się skromnie. Jako młody chłopak miał zdolności muzyczne, wyjątkowy słuch. Jak mawiał Józef zdolności muzyczne odziedziczył po ojcu. Od najmłodszych lat grał na różnych instrumentach i w różnych zespołach amatorskich. Jak wspominał pan Józef: „Pierwszym instrumentem, na którym nauczyłem się grać były skrzypce, ale bardzo niskiej jakości po góralsku zwane "żłóbeczki". Mnie jednak imponował akordeon, który przeżywał wtedy rozkwit. Niestety nabycie takiego instrumentu było niemożliwe, bo rodziców nie było stać na taki wydatek”. Dalej pan Józef wspominał: „Marzenia spełniły się niespodziewanie. Byłem jednym z najmłodszych członków Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej w Kozach i stąd przyszła pomoc dla mnie w postaci udzielonej mi pożyczki, gotówki z kasy KSMM, jak pamiętam w kwocie 1500 ówczesnych złotych, ...więc kupiliśmy akordeon używany… Drugi instrument nabyłem dopiero, gdy poszedłem do pracy”. Później nie był mu obcy saksofon czy klarnet S.

W roku 1951 podejmuje naukę w Szkole Włókienniczej. Po 2-ch latach przerywa naukę, bo życie i opieka nad rodziną wymusza potrzebę podjęcia pracy. Od wiosny 1953 roku pracuje w Fabryce Maszyn Włókienniczych BEFAMA. W Befamie przepracował 40 lat. Wielu jeszcze pamięta sympatycznego i uśmiechniętego Józef w Odlewni Żeliwa Befamy  przy ul. Sikornik, a w zasadzie na jej zapleczu, tam gdzie przygotowywano modele do odlewów. W międzyczasie kończy zaocznie szkołę średnią, ekonomiczną.

W Befamie była zakładowa orkiestra dęta, w której szybko znalazł swoje miejsce. W tej orkiestrze w ostatnich latach pan Nikiel był zastępcą dyrygenta i odpowiadał za opracowywanie utworów pod względem harmonicznym. Nasz dyrygent, nie kończył szkół muzycznych czy konserwatoriów, lecz był wyjątkowym samoukiem, wielce utalentowanym. W duszy i w czynie był profesjonalistą, szanowanym w środowisku muzycznym Bielska - Białej i okolicy.

Związany z Kozami, tam poznaje Halinkę. Okoliczność poznania była też muzyczna. Poznali się na weselu kuzynki Halinki, na którym grał zespół z Józkiem i jego saksofonem i tak się zaczęło. Stanęli przed ołtarzem 18.04.1959 r. w kościele w Kozach. Owa Halinka z Rosnerów urodziła się 21.09.1939 r. również w Kozach. Zamieszkali w domu gminnym nr 397 w centrum wsi. Wreszcie po latach budują domek na Osiedlu Północ w Kozach, gdzie się przeprowadzają w roku 1973. Domek istnieje przy ul. Kalinowej 8. Trzeba dodać, że żona Halina o też ma duszę artystyczną. Pracowała 14 lat w Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku - Białej przy jako grafik - malarz, szczególnie przy znanej bajce „Bolek i Lolek”.

Małżonkowie Niklowie dochowali się czterech synów: Adam, Piotr, Ryszard i Andrzej. Synowie początkowo wykazywali zainteresowania muzyką i instrumentami, lecz żaden nie poszedł w ślady Ojca, Oj szkoda !

Pan Józef z Hałcnowem był związany po sąsiedzku i przez muzykę. Grywał w młodości tutaj na weselach, zabawach. Prowadził kilka lat zespół orkiestry dętej OSP- Hałcnów.

Prowadzenie chóru to nie tylko dyrygentura, ale opracowanie materiałów muzyczny pod względem harmonicznym. Umiał utrzymać w zespole porządek i dyscyplinę. Jak zawsze w zespole w czasie prób trwają rozmowy, a nawet wrzawa. W takich szczególnych przypadkach Pan Nikiel robił „numer” i nie wiadomo skąd, wydobywał pistolet i strzelał pod sufit. Następowała idealna cisza i można było dalej prowadzić zajęcia. Oczywiście pistolet to "korkowiec". Takim wesołkiem, ale również nauczycielem był pan Nikiel. W czasie prób opowiadał anegdoty, kawały, a w święto św. Józefa, zawsze odbywała się rodzinna uroczystość chórzystów.

Autor będąc pewnego razu w Sanktuarium Hałcnowskim na Mszy Świętej, usłyszał śpiew Chóru „Jubileum”. Ku zaskoczeniu autora, Chór wykonał fragment arcydzieła z opery „Nabucco” Giuseppe Verdiego pod nazwą „Modlitwa Kapłana. Chór Niewolników Hebrajskich”. Trudny do wykonania fragment zrobił na autorze niesamowite wrażenie. Dlatego też autor natychmiast udał się na chór i tam podziękował Panu Dyrygentowi za to przeżycie. Pan Józef zapytał: „czy naprawdę Panu się podobało?” i w oczach miał radość. Widać było w jego oczach duszę pasjonata.

Mało tego, założył w roku 1999 a działający do dzisiaj zespołu „NIKIEL BAND STORY” w Kozach.  Zespół ostatnio prezentował się 11.11.2010 r. w Klubie „Gwarek” w Krakowie, w ramach cyklu „Muzyczne Pogwarki”.

Józef Nikiel odszedł na zawsze, nie tylko z chóru w dniu 7.09.2008 r. Nie żyjący już prezes chóru Stefan Zuber pisał po śmierci pana Józefa: „Mimo dręczącej go choroby, zawsze był człowiekiem o dużym poczuciu humoru, rozładowując często humorystyczną anegdotą napięte sytuacje międzyludzkie. Takim podejściem do życia zyskał sobie wiele sympatii wśród otaczających ludzi”.

Jak wspomina, obecna prezes chóru pani Małgorzata Fiałek, o wielkości naszego pierwszego dyrygenta Józefa niechaj świadczą fakty: chór dzisiaj liczy 35 aktywnych chórzystów; opanowaliśmy wielu trudnych utworów, w tym przeszło 200 utworów religijnych; liczne koncerty, w tym w Bazylice archikatedralnej we Lwowie (2003), na Węgrzech w mieście Galgaheviz (2005), w Ostrej Bramie w Wilnie (2006). Jak wspomina Małgosia Fiałek: „Na Węgrzech, w Galgaheviz nasz chór na przeglądzie chórów zapowiedziano jako zespół obcojęzycznej. Dyrygent przygotował na koniec naszego koncertu pieśń „Ojcowski Dom”, z fragmentami w języku węgierskim. Okazało się, że pieśń jest również znana u naszych bratanków. Efekt był piorunujący, sala autentycznie płakała a później była owacja na stojąco. Powtórnie musieliśmy wykonać utwór. To było niesamowite przeżycie”.

Chór „Jubileum” w niedzielę 19 grudnia 2010 r. koncertował w kościele w Hałcnowie, z okazji 10-lecia istnienia. Dziękuję Wam Przyjaciele chórzyści, dziękuję obecnemu dyrygentowi panu Danielowi Stanclikowi - to była uczta dla Hałcnowskiej Panienki i szczególnie dla zasłużonego dla Hałcnowa Pana Józefa Nikla.

Kochani, trzymajcie tak dalej!!!

 

Władysław Mirota