Turystyka

A co na to zaproszenie nasza, hałcnowska GRUPA NORDIKOWA?



W MOIM KOŚCIELE   Lipiec 7(58)2009

Ks. Stanisław Lubaszka: Skąd u Pana zainteresowanie biegami?

Andrzej Koczur: Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się pod okiem pana Stefana Zubera, nie była to jakaś oszałamiająca kariera, ale poprzez bieganie na nartach, złapałem „sportowego bakcyla". Później było technikum, dorosłe życie, praca, rodzina. Do czynnego uprawiania sportu wróciłem stosunkowo niedawno, bo jakieś dwa lata temu, po moim powrocie z pracy za granicą. Jako że zawodowo zajmuję się serwisowaniem oraz obsługą techniczną wind muszę być sprawny fizycznie, a najlepszą drogą do utrzymania formy jest sport, a zwłaszcza bieganie.

- Na pewno musi być też „coś" w człowieku...

- Moje zainteresowanie bieganiem bierze się również z mojego nieokiełznanego charakteru; ciągle w życiu czegoś poszukuję. To sposób na życie, to właściwie styl życia, bo to co jem, pije, podporządkowane jest bieganiu. Mam dosyć stresującą pracę, po ciężkim dniu bieganie jest moim antidotum, jest czasem na przemyślenia, telefon zostawiam w domu, jestem Ja moja muzyka i przestrzeń, jaką pokonuję. Bieganie traktuję również jako możliwość sprawdzenia się na zawodach, których jest niemało w kraju, jak i za granicą.