Wiilliam Cecil lord Burghley

 

William Cecil lord Burghley ( prawa ręka królowej Anglii Elżbiety I )  uważany za człowieka mądrego i doświadczonegoprzekazał swojemu synowi Robertowi następującąradę: „Miej zawsze za przyjaciela jakiegoś wielkiego człowieka, jednak go nie obarczaj drobiazgami; często mu pochlebiaj, wręczaj mu wiele, ale drobnych i niedrogich podarków, jeśli masz zaś powód, by dać mu coś wielkiego, niech ta rzecz znajdzie się stale na widoku, inaczej bowiem w dzisiejszych czasach rywalizacji mógłbyś zostać chmielem bez tyczki, żyć zapomniany i stać się piłką, którą będzie kopać kto tylko zechce.”

Cytatem tym dotykamy niezwykle ważnego i zawsze aktualnego problemu czyli zjawiska znanego od epoki Cycerona po czasy "Ojca chrzestnego" -klientelizmu.

 

Nierówna przyjaźń miała swoje odzwierciedlenie w układach klientalnych jakie ukazywały się również między innymi z pamiętników szlachty polskiej końca XVII i połowy XVIII wieku. Zjawisko klientelizmu w owych pamiętnikach, bardzo wyraźnie da się zauważyć. Raz dostrzeżona,klientela i jej pochodne nie dają się usunąć z pola widzenia. Rzeczpospolita okazuje się państwem pokrytym gęstą siatką powiązań na linii patron - klient. Nie dochodzi tutaj do centralizacji władzy. Odwrotnie: otoczenie króla nabiera charakteru jednej z fakcji, uprzywilejowanej dzięki tradycyjnemu systemowi nadań urzędów i godności, ale z drugiej strony obciążonej narastającą już w XVII stuleciu nieufnością wobec króla i obawą przed dominium absolutum. Mechanizm patronatu w tych warunkach kształtuje się zupełnie inaczej . Głównymi patronami stają się magnaci. W klasycznym sensie są oni pośrednikami w uzyskiwaniu dla swoich ludzi różnych korzyści od państwa. Tworzą także regionalne systemy władzy, zazębiające się wzajemnie i ze sobą rywalizujące. Można pokusić się ostwierdzenie, że dążenie do monopolu tkwi w istocie patronatu i w przypadku magnatów zwłaszcza XVIII wieku należy mówić o walce w tym zakresie. W Rzeczypospolitej nie było mowy o monopolu centralnym, natomiast powstał oligopol warstwy patronów - magnatów, w którym istniały zmonopolizowane terytoria, strefy rywalizacji i strefy równowagi wpływów (mniej wyraźne), umożliwiające niezależność szlachty. W Koronie w XVIII stuleciu było o nią łatwiej niż na Litwie. Należy sądzić, że w tym tkwi odrębność systemu socjopolitycznego Rzeczypospolitej. Zjawisko, które można nazwać patronatem możnego sąsiada, dla wielu krajów słabo zurbanizowanych tak charakterystyczne, o słabych więzach komunikacji społecznej, w dużym stopniu cechowało społeczeństwo staropolskie. To zjawisko może najlepiej tłumaczy funkcjonowanie szlacheckiej kultury, w tym kultury politycznej.

Należy zwrócić uwagę na stosunki wewnątrz stanu szlacheckiego uwzględniając: znaczenie rodu jako wspólnoty krwi, nazwiska i herbu; poczucie wspólnoty rodowej i rozległość powiązań; grupy nacisku i znaczenie koligacji. Na rolę patronów popatrzmy poprzez patronaty: monarszy, możnowładczy, urzędniczy z uwzględnieniem roli dworów i urzędów. Rola klientów widoczna jest przez klientele, które możemy nazwać umownymi: arystokratyczną i możnego sąsiada, polityczną i awansu, masową i przetrwania oraz wyborczą. Z klienteli wyborczej mogąnasunąćsię pytania: co powinno stanowić właściwy motyw postępowania wyborcy? Jakiego typu i rzędu motyw - interes osobisty, rodzinny, przyjaźń, lojalność wobec zwierzchnika, solidarność klasowa, dobro kraju czy ludzkości - powinien kierować decyzjami politycznymi obywatela?Propaganda wyborcza dostarcza do tego zagadnienia bogatego materiału. Z kolei między sytuacją wyborcy a pozycją urzędnika w służbie publicznej poważna różnica jednak istnieje. Wyborcę można agitować na różne sposoby i przypominać mu o jego obowiązkach. W istocie demokracji tkwi taka zasada, że wyborca ma prawo do wolnej woli. Służąc państwu natomiast, jest się związanym ślubowaniem i wychowywanym w etosie służbowej lojalności. Gdy o wyborach jest mowa, zjawisko klientelizmu przedstawia się odmiennie w odniesieniu do głosujących i do kandydatów.

We współczesnym świecie klientelizm jest sprzeczny z pryncypiami teoretycznymi i pragmatyką urzędniczą systemów politycznych, bez względu na inne różnice. Dalej się on utrzymuje w wielu dziedzinach życia społecznego, rozwija w szarej strefie półlegalności i wykorzystuje niedoskonałości systemu władzy, zarządzania i niedobory towarów tam, gdzie wprowadzono ścisłą reglamentację rynku. Funkcjonuje klientelizm oficjalnie i jawnie, uświęcony jest tradycją, nie tyle w państwach nie w pełni ukształtowanych lecz raczej tam, gdzie więzi osobiste, nie tylko więzi krwi, są społecznie uznawane za związek o pierwszorzędnym znaczeniu. Przykładem są kraje śródziemnomorskie.

W Rzeczypospolitej naszych czasów natomiast mogą niepokoić zjawiska, które zdają się nawiązywać do niechlubnych "tradycji" szlacheckich w XVII i XVIII wieku. Po dwudziestu latach "demokracji"społeczeństwo polskiepolitykę postrzega tylko jako wojnę o "krzesełka i kasę", którą prowadzą grupy interesu, zwane dla zmylenia partiami.

                                                                                                                                                  Marek Matlak